| RELACJA. Bieg na szczyt Kinabalu |
|
|
|
| piątek, 04 listopada 2011 21:25 |
|
Pod koniec października do historii przeszła kolejna edycja słynnego malezyjskiego climbathonu - biegu na szczyt Kinabalu. To były ostatnie zawody, które weszły do projektu Kiliana Jornet "5 Races 5 Continents". Katalończyk wybrał pięć najważniejszych zawodów każdego kontynentu (głównie biegi ultra) i w 2011 wystartował we wszystkich, wszystkie też wygrywając! Nie inaczej więc było w Malezji, gdzie największego rywala (i przyajciela) Marco de Gasperi wyprzedził na mecie zaledwie o 30 sekund! Zawody zaliczane do serii climbathon (to już nie biegi, to prawie wspinaczki) wzbudzały w Kilianie sporo obaw przed startem :“Po przerwie w Cavalls del Vent, jestem naprawdę mocno zmotywowany i w dobrej formie, także psychicznej. Kinabalu to zawody, które lubię, ale wygrać będzie bardzo ciężko patrząc na tych, któzy będą się tu ścigać, min. Marco de Gasperi i wielu, wielu innych” - powiedział Kilian po przylocie do Malezji. “W ostatnich tygodniach zrobiłem porządne treningi, przez tydzień biegałem 35 godzin, w następnym 27godzin. Spędziłem dużo czasu w górach, wyciszyłem się, wszedłem na "swoje tory". Wstawałem rano i po prostu biegałem, bez jakiegoś specjalnego programu do wykonania. Czułem się wolny, oglądałem wschody i zachody słońca, biegałem ze znajomymi co, tak myślę, psychicznie dało mi wiele sił na ten najbliższy start" “Rywalizacja z Marc'iem to dla mnie zawsze ogromna motywacja. On nie jest tylko moim dobrym kolegą, lecz przede wszystkim niesamowicie mocnym zawodnikiem, z którym nie miałem okazji w tym roku się ścigać. A Kinabalu to bardzo techniczne zawody. Skalne partie na szcyzcie są śliskie i zwykle mokre i trzeba tam bardzo uważać. Powyżej 2000m npm jest ważne, strome podejście, które trzeba pokonać marszem. Zbieg jest długi i także techniczny, zabiera ponad godzinę i ani przez chwilę nie mogłem pozwolić tam sobie na brak koncentracji.” Po zawodach dodał: "To już ostatnie zawody w sezonie i mam nadzieję, że uda mi się je wygrać. Cieszę się, że tu jestem" Bieg na Kinabalu był ostanim w tym roku dla Kiliana. Teraz Katalończyk robi sobie krótką przerwę i zaczyna sezon zimowy - skiturowy. Ciekawe, czy i tym razem zdobędzie tytuł najlepszego w Pucharze Świata...? Projekt Kiliana "5 Races 5 Continents" zaczął się w Australii zwycięstwem w ultra biegu The North Face 100 K, potem dołożył do tego tryumf w Western State na 100 mil w USA. Następnie przyszedł czas na Europę i pierwsze miejsce w UTMB oraz zwycięstwo na kontynenci afrykańskim w biegu Table Mountains w RPA. Azjatyckie Kinabalu zakończyło projekt i serię pięciu zwycięstw.
![]()
|
| Zmieniony: piątek, 04 listopada 2011 21:42 |




